Art.blox podsumowuje rok...
Zamaskowane Krasnale
http://art.blox.pl/2009/12/Artblox-podsumowuje-rok.html#ListaKomentarzy
... na łamach "Przekroju"!. Jest o Althamerze, Bałce, Liberze, kryzysie, upadku malarstwa i (sic!) The Krasnals.
25 grudzień 2009
20 grudzień 2009
Wielkie Żarcie
Zapraszamy na przedświąteczne WIELKIE ŻARCIE
Pokaz filmu The Krasnals 23 grudnia, godz. 19.00
cafe mięsna - ul. Garbary 62 / wejście od Mostowej, Poznań

La Grande Bouffe
„Wielkie żarcie” - “Food is the first thing, morals follow on”
Charter 1 – „Macedonian night In Ohrid”
Chapter 2 – “Heaven”
Chapter 3 – “Revenge”
Chapter 4 – “Big Watermelon”
Zdjęcia do filmu pochodzą z naszych nagrań na Bałkanach, tytuł natomiast z filmu Marco Ferreri “La Grande Bouffe” z 1973 roku oraz z Opery za trzy grosze Brechtai Weilla "What Keeps Mankind Alive?" (Co trzyma ludzkość przy życiu)
Film nawiązuje do skrajnych obliczy konsumpcji – jego premiera odbywa się w okresie świąt Bożego Narodzenia, kiedy to pojęcie nabiera szczególnie nabrzmiałych rozmiarów. Jest śmieszny, wesoły, egzotyczny, bardzo wzruszający i obrzydliwy.
Traktujemy „Wielkie żarcie” jako zbiór narzędzi, które mają pomóc rozpoznać pewne ogniska zapalne współczesności i przeanalizować je. Film stawia pytania dotyczące kwestii ekonomicznych i społecznych kluczowych z dzisiejszej perspektywy. Nawet rzut oka na tekst piosenki z Opery za trzy grosze pozwala zobaczyć, jak wiele drzemie tam tematów takich jak bieda i bogactwo, jedzenie i głód, manipulacje polityczne, opresja ze względu na płeć, normy społeczne, podwójne standardy moralne, hipokryzja religijne, odpowiedzialność jednostkowa, etc...
What keeps mankind alive?
The fact that millions are daily tortured
Stifled, punished, silenced and oppressed
Mankind can keep alive thanks to its brilliance
In keeping its humanity repressed
And for once you must try not to shriek the facts
Mankind is kept alive by bestial acts
Jesteśmy przekonani, że sytuacja w roku 1928, kiedy pisano tę operę i w 2009 są do siebie bardzo podobne. 1928 to rok przed wielkim załamaniem na Wall Street, czas rozpadu społecznego konsensusu, który wydaje się zbliżony do tego, czego doświadczamy współcześnie, a jednak tak odmienne.
4 rozdziały filmu to obrazy czterech rzeczywistości opartych na konsumpcji tout court. Te same fizjologiczne czynności czy potrzeby funkcjonują w czterech rzeczywistościach zależnych od siebie, nawzajem się karmiących. Trzy pierwsze umiejscowione są w skrajnych przestrzeniach pokazujących wyraźne dualizmy jak bogactwo i bieda, obżarstwo i głód, życie i śmierć, pełnię władzy i totalną zależność. W czwartym rozdziale niczym guru rodem z Bałkanów pojawia się symboliczny Wielki Arbuz. Ten uosobiony bohater organizuje cały konsumpcyjny teatr zależności rozgrywający się naokoło niego, we wszystkich kierunkach.
Pokaz filmu The Krasnals 23 grudnia, godz. 19.00
cafe mięsna - ul. Garbary 62 / wejście od Mostowej, Poznań

La Grande Bouffe
„Wielkie żarcie” - “Food is the first thing, morals follow on”
Charter 1 – „Macedonian night In Ohrid”
Chapter 2 – “Heaven”
Chapter 3 – “Revenge”
Chapter 4 – “Big Watermelon”
Zdjęcia do filmu pochodzą z naszych nagrań na Bałkanach, tytuł natomiast z filmu Marco Ferreri “La Grande Bouffe” z 1973 roku oraz z Opery za trzy grosze Brechtai Weilla "What Keeps Mankind Alive?" (Co trzyma ludzkość przy życiu)
Film nawiązuje do skrajnych obliczy konsumpcji – jego premiera odbywa się w okresie świąt Bożego Narodzenia, kiedy to pojęcie nabiera szczególnie nabrzmiałych rozmiarów. Jest śmieszny, wesoły, egzotyczny, bardzo wzruszający i obrzydliwy.
Traktujemy „Wielkie żarcie” jako zbiór narzędzi, które mają pomóc rozpoznać pewne ogniska zapalne współczesności i przeanalizować je. Film stawia pytania dotyczące kwestii ekonomicznych i społecznych kluczowych z dzisiejszej perspektywy. Nawet rzut oka na tekst piosenki z Opery za trzy grosze pozwala zobaczyć, jak wiele drzemie tam tematów takich jak bieda i bogactwo, jedzenie i głód, manipulacje polityczne, opresja ze względu na płeć, normy społeczne, podwójne standardy moralne, hipokryzja religijne, odpowiedzialność jednostkowa, etc...
What keeps mankind alive?
The fact that millions are daily tortured
Stifled, punished, silenced and oppressed
Mankind can keep alive thanks to its brilliance
In keeping its humanity repressed
And for once you must try not to shriek the facts
Mankind is kept alive by bestial acts
Jesteśmy przekonani, że sytuacja w roku 1928, kiedy pisano tę operę i w 2009 są do siebie bardzo podobne. 1928 to rok przed wielkim załamaniem na Wall Street, czas rozpadu społecznego konsensusu, który wydaje się zbliżony do tego, czego doświadczamy współcześnie, a jednak tak odmienne.
4 rozdziały filmu to obrazy czterech rzeczywistości opartych na konsumpcji tout court. Te same fizjologiczne czynności czy potrzeby funkcjonują w czterech rzeczywistościach zależnych od siebie, nawzajem się karmiących. Trzy pierwsze umiejscowione są w skrajnych przestrzeniach pokazujących wyraźne dualizmy jak bogactwo i bieda, obżarstwo i głód, życie i śmierć, pełnię władzy i totalną zależność. W czwartym rozdziale niczym guru rodem z Bałkanów pojawia się symboliczny Wielki Arbuz. Ten uosobiony bohater organizuje cały konsumpcyjny teatr zależności rozgrywający się naokoło niego, we wszystkich kierunkach.
Etykiety:
nasze akcje
19 grudzień 2009
17 grudzień 2009
Pełen sukces na wernisażu i na aukcji The Krasnals
Wiemy że niektórzy z was chcieli spotkać się z nami na wernisażu, pogadać, nawiązać kontakt, itd. Nasza ekipa w tym czasie była jednak daleko stąd, a na imprezie zastąpiło nas około 30-tu tymczasowych Krasnali w czerni. Podobno przybyło mnóstwo ludzi, koło 300 osób, zbierano od Krasnali autografy i prowadzono różnego rodzaju rozmowy na temat sztuki, również przed kamerami TV. Przy okazji dziękujemy wernisażowym Krasnalom, mamy nadzieję że świetnie się bawiliście i mieliście udaną imprezę.
Sukcesem, przede wszystkim dla dzieci z Helenowa, zakończyła się aukcja trzech naszych obrazów wylicytowanych podczas wernisażu. Z tego co widzieliśmy na nagraniach, prowadzący aukcję pan Wołek oraz Trzciński świetnie sobie radzili, w towarzystwie pań z galerii Art New Media.
Oto wyniki:
"Pobawisz się ze mną..." - 9.500 zł (Krasnal Hałabała 2 „Pobawisz się ze mną? / Kaczyński, Tusk / z cyklu Whielcy Polacy oraz Beztroskie dzieciństwo”. 2009. Akryl, węgiel na płótnie. 60 x 90 cm)
"Leniwiec" - 4.500 zł (The krasnals. Whielki Krasnal "Leniwiec / z cyklu Animal Planet". 2009. Olej na płótnie. 33 x 40 cm)
"Michael Jackson" - 14.500 zł (The krasnals. Whielki Krasnal "Michael Jackson - Love is here". 2009. Akryl, technika mieszana na płótnie. 270 x 120 cm)
Razem 28.500 i dodatkowo 331 zł ze skarbonki.
Podsumowując, nasz rok charytatywny, poczynając od „300 mil do nieba”, zakończył się owocnie, razem, uzbieraliśmy dokładnie już 111081zł!
Do końca grudnia zapraszamy wszystkich którzy chcieliby obejrzeć jeszcze wystawę. Prócz cyklu Brothers In Arms wisi tam również kilka innych naszych obrazów.
Oto zdjęcia z otwarcia; wkrótce relacja video oraz prezentacja obrazów na blogu.
więcej zdjęć:
http://www.sztuka.pl/index.php?id=824&no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=8762&tx_ttnews[backPid]=9&cHash=7f450333f3
http://www.forum.com.pl/oferty/lpuewkwu/index.php


Sukcesem, przede wszystkim dla dzieci z Helenowa, zakończyła się aukcja trzech naszych obrazów wylicytowanych podczas wernisażu. Z tego co widzieliśmy na nagraniach, prowadzący aukcję pan Wołek oraz Trzciński świetnie sobie radzili, w towarzystwie pań z galerii Art New Media.
Oto wyniki:
"Pobawisz się ze mną..." - 9.500 zł (Krasnal Hałabała 2 „Pobawisz się ze mną? / Kaczyński, Tusk / z cyklu Whielcy Polacy oraz Beztroskie dzieciństwo”. 2009. Akryl, węgiel na płótnie. 60 x 90 cm)
"Leniwiec" - 4.500 zł (The krasnals. Whielki Krasnal "Leniwiec / z cyklu Animal Planet". 2009. Olej na płótnie. 33 x 40 cm)
"Michael Jackson" - 14.500 zł (The krasnals. Whielki Krasnal "Michael Jackson - Love is here". 2009. Akryl, technika mieszana na płótnie. 270 x 120 cm)
Razem 28.500 i dodatkowo 331 zł ze skarbonki.
Podsumowując, nasz rok charytatywny, poczynając od „300 mil do nieba”, zakończył się owocnie, razem, uzbieraliśmy dokładnie już 111081zł!
Do końca grudnia zapraszamy wszystkich którzy chcieliby obejrzeć jeszcze wystawę. Prócz cyklu Brothers In Arms wisi tam również kilka innych naszych obrazów.
Oto zdjęcia z otwarcia; wkrótce relacja video oraz prezentacja obrazów na blogu.
więcej zdjęć:
http://www.sztuka.pl/index.php?id=824&no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=8762&tx_ttnews[backPid]=9&cHash=7f450333f3
http://www.forum.com.pl/oferty/lpuewkwu/index.php
Etykiety:
Aukcje,
nasze akcje
16 grudzień 2009
Mafia kontra mafia
Wywiad z The Krasnals na TVP info:
http://www.tvp.info/opinie/wywiady/mafia-kontra-mafia
Jesteśmy jednostką partyzancko-mafijną. Nie interesują nas konkursy i nagrody, robimy swoje – mówią w wywiadzie dla portalu tvp.info The Krasnals, kontrowersyjna grupa artystyczna, nominowana w tym roku do Paszportów Polityki.
Jesteśmy jednostką partyzancko-mafijną od początku. Struktury, o których mówisz, opierają się na silnych znajomościach. Natomiast to, co my stworzyliśmy, wykreowaliśmy sami i powoli inni lgną do nas również inwestorzy, dziennikarze, specjaliści w różnych dziedzinach, którzy mają ochotę z nami coś zrobić, pomóc czy współpracować. Jest to fascynująca sieć przyjacielska, która rzeczywiście może funkcjonować.
Ale jednak to ta sama „mafia kuratorsko-medialna” w tym roku nominowała was do Paszportów Polityki, choć nie czerpie z was zysków. Co wy na to?
Nagrody są OK., bo zrobiliśmy wszystko sami, bez żadnego lobby, więc jak ktoś chce nas uhonorować, to proszę bardzo. To, że dostaniemy taką czy siaką nagrodę, nie znaczy, że utożsamiamy się z wartościami reprezentowanymi przez jej twórców.
Czy w takim razie jakakolwiek nagroda może wam w jakiś sposób pomóc, a może zaszkodzić?
Nie interesują nas konkursy czy nagrody, dlatego nam nic nie może zaszkodzić, bo niby w czym? Robimy swoje dalej, nie jesteśmy od nagród zależni.
A czy nie jest tak, że postępując podobnie jak wasi oponenci, stajecie się częścią machiny, przeciwko której walczycie?
Właśnie postępując podobnie i wykorzystując sprytnie gotowe półprodukty (np. wyrobione już marki) mamy szansę coś zdziałać. To jest jedyny sposób na zaistnienie obok korporacji, którą dziś jest w sztuce system powiązanych instytucji publicznych i prywatnych, z liczącymi się targami sztuki i kolekcjonerami. Inaczej nawet nie jesteś drobną rybką, a zaledwie totalnie niewidocznym planktonem. Doświadczyliśmy jednego i drugiego, więc widzimy namacalną różnicę.
Jaki cel mają wasze działania, poza zabawą w kotka i myszkę? Czy są jakieś ich wymierne efekty?
Jaki jest cel? Nie możemy dokładnie go określić. Najprawdopodobniej, tak jak się określa znaczenie grupy Ładnie, będącej symbolem pewnej epoki, jesteśmy jakimś obrazem, świadectwem naszych czasów. A one są totalnie inne niż 10 lat temu. Grupa Ładnie działała bardzo lokalnie i później została wypromowana przez Raster. Dziś moc internetu jest nieporównywalna, technicznie i logistycznie jest to baza naszej działalności, dająca nam w ręce własny organ medialny, niezależny od nikogo i niczego, również od środków finansowych. Mentalność młodego pokolenia dziś, co stwierdzamy na podstawie własnych obserwacji, bazuje na zdecydowanie większej krytyczności, dystansie do jakichkolwiek idei, nie ma ograniczeń co do bezpośredniości wypowiedzi. Skrajne obszary typu tabu lub jakiekolwiek świętości, przed którymi należałoby się kiedyś kłaniać, straciły swą rangę i każda z nich podlega takiej samej bezwzględnej krytyce. Człowiek dziś jest bardziej świadomy tego, że większość rzeczy opiera się na manipulacji, dlatego coraz bardziej polega na własnej, indywidualnej ocenie sytuacji, nie dając się tak łatwo wciągnąć we „wspólne wielkie akcje”. I tak wszystko, lub prawie wszystko, kończy się lub zaczyna na czyimś interesie. Widz, będąc tego świadomym, oczekuje dziś demaskowania takich ukrytych treści, i jest to dla niego rodzaj pewnej rozrywki. Uwielbia czarny humor, a przy tym odkrywanie pewnych refleksji, które prowadzą go zapewne do jakiegoś kontaktu z prawdą, lub naturą. Ale tam dociera raczej za pomocą wewnętrznej intuicji, która może zostać pobudzona jakąś sugestią zawartą w danym dziele.
W takim razie, która z waszych akcji wywołała największe poruszenie, reakcję?
Pewnie akcja o charakterze mistyfikacji z domem aukcyjnym w Londynie, Christie’s, gdzie wyszło na jaw, że oprócz wypromowanego nazwiska, w tym wypadku Sasnala, jego sztuka nie ma absolutnie żadnego znaczenia, a wartość pieniądza dla instytucji typu największy dom aukcyjny zdecydowanie wyprzedza wartość profesjonalizmu. Również Berlin Biennale, gdzie nagranie kuratora Adama Szymczyka odkryło część prawdziwego oblicza i podejścia do sztuki grona wielkich kuratorów, nie potrafiących z godnością poradzić sobie z prowokacją artystyczną, wymierzoną w nich samych. A do czego bylibyście skłonni się posunąć, jeśli chodzi o przekraczanie granic w sztuce? Po co, według was, niektórzy artyści epatują skandalem, krwią i rzygowinami? Czy nie uważacie, że prawdziwa sztuka powinna posługiwać się niedopowiedzeniami, aluzjami? Czy wolność w sztuce oznacza dowolność?
Nie doszliśmy jeszcze do takich granic, nad którymi trzeba by było się zastanawiać. Na pewno takie są, każdy ma jednak swój próg wrażliwości i dlatego jest tyle kontrowersji. Dla nas wiele razy inni artyści przekraczali granice, za które my byśmy się nie wybrali. Ale dla nich one były OK. Np. sprawianie fizycznego bólu własnemu ciału, innym osobom czy zwierzętom. Nie popełnilibyśmy też dla sztuki samobójstwa. To coś w rodzaju zrozpaczonego kochanka, którego odrzuca ukochana i on liczy na jej litość choćby po śmierci. To jakiś przeżytek.
Jak to przeżytek? Mirosław Bałka pokazywany w Tate Gallery w Londynie jest uznawany przez kuratorów za odkrywczego, a prezentowany tam jego kawał zardzewiałej rury – za wielkie dzieło sztuki. Więc chyba przejdzie do historii sztuki…
Nie wiemy, dlaczego ich to podnieca. Przypuszczalnie większości z nich przydałaby się wizyta u dobrego seksuologa. Bredzenie kuratorów nie gwarantuje niczego. O tych, o których kiedyś pisali peany, nie pozostał pył. To czas weryfikuje, co jest dziełem sztuki, a nie kurator czy historyk sztuki.
Gdybyście zostali kuratorami wystawy prezentującej najciekawsze zjawiska we współczesnej sztuce. czyje prace byście pokazali i dlaczego?
Hmm... Trudne pytanie. Problem polega na tym, że większość artystów swoją twórczością reprezentuje bardzo wąski zakres treści, zazwyczaj wynika to z obsesji wykreowania rozpoznawalnej własnej marki, co narzucane jest przez proste mechanizmy rynkowe. Nam się to do końca nie podoba, dlatego w koncepcji naszej grupy leży nieograniczona różnorodność i nawiązywanie do rozmaitych istotnych współcześnie zjawisk, nazwisk, nie tylko w świecie sztuki. Zdajemy sobie sprawę, że każdy produkt w dzisiejszych czasach turbo kapitalizmu szybko się zużywa czy nudzi, dlatego z założenia nie mamy oporów przed zmianami. Elastyczność, kreatywność, brak lęku przed restrukturyzacją – to powinien być dziś chleb powszedni. Ponadto, być może za jakiś czas wyjdą na jaw pewne rzeczy, które robimy, a o których na razie nikt nie wie, że kryją się pod nimi The Krasnals. Przyjmujemy tam jeszcze inną osobowość. Mamy trochę zapuszczonych takich haczyków. W ten sposób jesteśmy w jakimś stopniu nieuchwytni i nie dajemy się złapać w sztywne ramy. Nie wiem też, czy zauważyłeś, że podczas naszych wywiadów zawsze mamy nieco inną lub nawet sprzeczną wersję odpowiedzi.
Zanim założyliśmy The Krasnals, rzuciłeś nam się w oczy jako jedyna postać tak zażarcie kąsająca święty twór establishmentu (śmiech).
Na razie szczekam, jeszcze nie kąsam (śmiech)…A kiedy wreszcie pozwolicie mi zdradzić waszą tożsamość? A może Whielki Krasnal ujawni się podczas tegorocznego rozdania Paszportów Polityki?
Nie. Pozostaniemy anonimowi na zawsze. Chyba, że coś albo ktoś nas zdradzi.
http://www.tvp.info/opinie/wywiady/mafia-kontra-mafia
Jesteśmy jednostką partyzancko-mafijną. Nie interesują nas konkursy i nagrody, robimy swoje – mówią w wywiadzie dla portalu tvp.info The Krasnals, kontrowersyjna grupa artystyczna, nominowana w tym roku do Paszportów Polityki.
Z Whielkim Krasnalem rozmawia Łukasz Radwan.
Niektórzy sądzą, że wasze prace w ogóle nie istnieją, bo mało kto widział je na własne oczy. Ale oto wreszcie widzowie będą mogli zobaczyć wasze dzieła na żywo. Co zobaczymy na waszej pierwszej w Polsce, grudniowej wystawie.
Końcówka roku to specyficzny okres, intensywny pod względem rankingów. Okres przedświąteczny kojarzy się z komercyjnym kiczem, przesłodzeniem i wszechobecnym nachalnym świątecznym nastrojem. Z drugiej strony patrzące na to zjawisko krytycznym okiem bardziej inteligentne grupy społeczne, w tym np. galerie sztuki również się ożywiają, gdyż liczą na świątecznych klientów. Nawiązujemy do tego w pewien sposób. Pokazujemy zabawność tej dwuznaczności i manipulacji, w którą każdy daje się wkręcić – również my. Na banerze przed wejściem do Fabryki Trzciny (Skwer Hoovera w Warszawie – red.) pojawi się napis „Najlepsze święta u nas” oraz zapraszająca fizjonomia Świętego Mikołaja, pod którą się kryje… pewna niespodzianka. Miejsce jest świetne i symboliczne, gdyż wiadomo, że Krakowskie Przedmieście w tym okresie kapie od ozdób świątecznych bardziej niż Piąta Aleja w Nowym Jorku.
Ale cała wystawa o tytule „Last Supper/Brothers In Arms” odnosi się przede wszystkim do idei rocznych rankingów. 13 płócien o wymiarach 270 x 120 cm jest krasnalowskim rankingiem postaci, które były – według nas – ważne dla roku 2009. Ciekawostką jest to, że są to obrazy z wystawy w Lille we Francji, którą mieliśmy na wiosnę. Osoby, które wówczas były dla nas istotne pod jakimś względem, obecnie zostały wyparte przez innych bohaterów i – niestety – przemalowane. Tak więc np. na miejscu Kuby Banasiaka pojawił się Michael Jackson, Zizka zastąpił Polański z dziewczynką Banksyego, Szymczyka – Putin, Sasnala– Madonna. Niektórzy pozostali, z pewnymi dodatkami, jak Kaczyński z solenizantką lalką Barbie.
Jest też autoportret Whielkiego Krasnala, jak przystało na święta z wielkim worem prezentów. Mamy nadzieję, że za naszą sprawą trafi ich trochę do szczególnie potrzebujących najmłodszych. Dlatego będą również trzy obrazy przeznaczone do licytacji, a pieniądze z tej aukcji, która odbędzie się w dzień wernisażu (16 grudnia – red.), trafią właśnie do specjalnego ośrodka dla najmłodszych.
Od początku swojego istnienia głosiliście, że rynkiem sztuki rządzi mafia kuratorska i nikt nie jest w stanie wybić się sam. A może wraz z zaprzyjaźnionymi dziennikarzami, specjalistami od PR-u i bogatymi inwestorami stwarzacie po prostu inną, nową mafię?Niektórzy sądzą, że wasze prace w ogóle nie istnieją, bo mało kto widział je na własne oczy. Ale oto wreszcie widzowie będą mogli zobaczyć wasze dzieła na żywo. Co zobaczymy na waszej pierwszej w Polsce, grudniowej wystawie.
Końcówka roku to specyficzny okres, intensywny pod względem rankingów. Okres przedświąteczny kojarzy się z komercyjnym kiczem, przesłodzeniem i wszechobecnym nachalnym świątecznym nastrojem. Z drugiej strony patrzące na to zjawisko krytycznym okiem bardziej inteligentne grupy społeczne, w tym np. galerie sztuki również się ożywiają, gdyż liczą na świątecznych klientów. Nawiązujemy do tego w pewien sposób. Pokazujemy zabawność tej dwuznaczności i manipulacji, w którą każdy daje się wkręcić – również my. Na banerze przed wejściem do Fabryki Trzciny (Skwer Hoovera w Warszawie – red.) pojawi się napis „Najlepsze święta u nas” oraz zapraszająca fizjonomia Świętego Mikołaja, pod którą się kryje… pewna niespodzianka. Miejsce jest świetne i symboliczne, gdyż wiadomo, że Krakowskie Przedmieście w tym okresie kapie od ozdób świątecznych bardziej niż Piąta Aleja w Nowym Jorku.
Ale cała wystawa o tytule „Last Supper/Brothers In Arms” odnosi się przede wszystkim do idei rocznych rankingów. 13 płócien o wymiarach 270 x 120 cm jest krasnalowskim rankingiem postaci, które były – według nas – ważne dla roku 2009. Ciekawostką jest to, że są to obrazy z wystawy w Lille we Francji, którą mieliśmy na wiosnę. Osoby, które wówczas były dla nas istotne pod jakimś względem, obecnie zostały wyparte przez innych bohaterów i – niestety – przemalowane. Tak więc np. na miejscu Kuby Banasiaka pojawił się Michael Jackson, Zizka zastąpił Polański z dziewczynką Banksyego, Szymczyka – Putin, Sasnala– Madonna. Niektórzy pozostali, z pewnymi dodatkami, jak Kaczyński z solenizantką lalką Barbie.
Jest też autoportret Whielkiego Krasnala, jak przystało na święta z wielkim worem prezentów. Mamy nadzieję, że za naszą sprawą trafi ich trochę do szczególnie potrzebujących najmłodszych. Dlatego będą również trzy obrazy przeznaczone do licytacji, a pieniądze z tej aukcji, która odbędzie się w dzień wernisażu (16 grudnia – red.), trafią właśnie do specjalnego ośrodka dla najmłodszych.
Jesteśmy jednostką partyzancko-mafijną od początku. Struktury, o których mówisz, opierają się na silnych znajomościach. Natomiast to, co my stworzyliśmy, wykreowaliśmy sami i powoli inni lgną do nas również inwestorzy, dziennikarze, specjaliści w różnych dziedzinach, którzy mają ochotę z nami coś zrobić, pomóc czy współpracować. Jest to fascynująca sieć przyjacielska, która rzeczywiście może funkcjonować.
Ale jednak to ta sama „mafia kuratorsko-medialna” w tym roku nominowała was do Paszportów Polityki, choć nie czerpie z was zysków. Co wy na to?
Nagrody są OK., bo zrobiliśmy wszystko sami, bez żadnego lobby, więc jak ktoś chce nas uhonorować, to proszę bardzo. To, że dostaniemy taką czy siaką nagrodę, nie znaczy, że utożsamiamy się z wartościami reprezentowanymi przez jej twórców.
Czy w takim razie jakakolwiek nagroda może wam w jakiś sposób pomóc, a może zaszkodzić?
Nie interesują nas konkursy czy nagrody, dlatego nam nic nie może zaszkodzić, bo niby w czym? Robimy swoje dalej, nie jesteśmy od nagród zależni.
A czy nie jest tak, że postępując podobnie jak wasi oponenci, stajecie się częścią machiny, przeciwko której walczycie?
Właśnie postępując podobnie i wykorzystując sprytnie gotowe półprodukty (np. wyrobione już marki) mamy szansę coś zdziałać. To jest jedyny sposób na zaistnienie obok korporacji, którą dziś jest w sztuce system powiązanych instytucji publicznych i prywatnych, z liczącymi się targami sztuki i kolekcjonerami. Inaczej nawet nie jesteś drobną rybką, a zaledwie totalnie niewidocznym planktonem. Doświadczyliśmy jednego i drugiego, więc widzimy namacalną różnicę.
Jaki cel mają wasze działania, poza zabawą w kotka i myszkę? Czy są jakieś ich wymierne efekty?
Jaki jest cel? Nie możemy dokładnie go określić. Najprawdopodobniej, tak jak się określa znaczenie grupy Ładnie, będącej symbolem pewnej epoki, jesteśmy jakimś obrazem, świadectwem naszych czasów. A one są totalnie inne niż 10 lat temu. Grupa Ładnie działała bardzo lokalnie i później została wypromowana przez Raster. Dziś moc internetu jest nieporównywalna, technicznie i logistycznie jest to baza naszej działalności, dająca nam w ręce własny organ medialny, niezależny od nikogo i niczego, również od środków finansowych. Mentalność młodego pokolenia dziś, co stwierdzamy na podstawie własnych obserwacji, bazuje na zdecydowanie większej krytyczności, dystansie do jakichkolwiek idei, nie ma ograniczeń co do bezpośredniości wypowiedzi. Skrajne obszary typu tabu lub jakiekolwiek świętości, przed którymi należałoby się kiedyś kłaniać, straciły swą rangę i każda z nich podlega takiej samej bezwzględnej krytyce. Człowiek dziś jest bardziej świadomy tego, że większość rzeczy opiera się na manipulacji, dlatego coraz bardziej polega na własnej, indywidualnej ocenie sytuacji, nie dając się tak łatwo wciągnąć we „wspólne wielkie akcje”. I tak wszystko, lub prawie wszystko, kończy się lub zaczyna na czyimś interesie. Widz, będąc tego świadomym, oczekuje dziś demaskowania takich ukrytych treści, i jest to dla niego rodzaj pewnej rozrywki. Uwielbia czarny humor, a przy tym odkrywanie pewnych refleksji, które prowadzą go zapewne do jakiegoś kontaktu z prawdą, lub naturą. Ale tam dociera raczej za pomocą wewnętrznej intuicji, która może zostać pobudzona jakąś sugestią zawartą w danym dziele.
W takim razie, która z waszych akcji wywołała największe poruszenie, reakcję?
Pewnie akcja o charakterze mistyfikacji z domem aukcyjnym w Londynie, Christie’s, gdzie wyszło na jaw, że oprócz wypromowanego nazwiska, w tym wypadku Sasnala, jego sztuka nie ma absolutnie żadnego znaczenia, a wartość pieniądza dla instytucji typu największy dom aukcyjny zdecydowanie wyprzedza wartość profesjonalizmu. Również Berlin Biennale, gdzie nagranie kuratora Adama Szymczyka odkryło część prawdziwego oblicza i podejścia do sztuki grona wielkich kuratorów, nie potrafiących z godnością poradzić sobie z prowokacją artystyczną, wymierzoną w nich samych. A do czego bylibyście skłonni się posunąć, jeśli chodzi o przekraczanie granic w sztuce? Po co, według was, niektórzy artyści epatują skandalem, krwią i rzygowinami? Czy nie uważacie, że prawdziwa sztuka powinna posługiwać się niedopowiedzeniami, aluzjami? Czy wolność w sztuce oznacza dowolność?
Nie doszliśmy jeszcze do takich granic, nad którymi trzeba by było się zastanawiać. Na pewno takie są, każdy ma jednak swój próg wrażliwości i dlatego jest tyle kontrowersji. Dla nas wiele razy inni artyści przekraczali granice, za które my byśmy się nie wybrali. Ale dla nich one były OK. Np. sprawianie fizycznego bólu własnemu ciału, innym osobom czy zwierzętom. Nie popełnilibyśmy też dla sztuki samobójstwa. To coś w rodzaju zrozpaczonego kochanka, którego odrzuca ukochana i on liczy na jej litość choćby po śmierci. To jakiś przeżytek.
Jak to przeżytek? Mirosław Bałka pokazywany w Tate Gallery w Londynie jest uznawany przez kuratorów za odkrywczego, a prezentowany tam jego kawał zardzewiałej rury – za wielkie dzieło sztuki. Więc chyba przejdzie do historii sztuki…
Nie wiemy, dlaczego ich to podnieca. Przypuszczalnie większości z nich przydałaby się wizyta u dobrego seksuologa. Bredzenie kuratorów nie gwarantuje niczego. O tych, o których kiedyś pisali peany, nie pozostał pył. To czas weryfikuje, co jest dziełem sztuki, a nie kurator czy historyk sztuki.
Gdybyście zostali kuratorami wystawy prezentującej najciekawsze zjawiska we współczesnej sztuce. czyje prace byście pokazali i dlaczego?
Hmm... Trudne pytanie. Problem polega na tym, że większość artystów swoją twórczością reprezentuje bardzo wąski zakres treści, zazwyczaj wynika to z obsesji wykreowania rozpoznawalnej własnej marki, co narzucane jest przez proste mechanizmy rynkowe. Nam się to do końca nie podoba, dlatego w koncepcji naszej grupy leży nieograniczona różnorodność i nawiązywanie do rozmaitych istotnych współcześnie zjawisk, nazwisk, nie tylko w świecie sztuki. Zdajemy sobie sprawę, że każdy produkt w dzisiejszych czasach turbo kapitalizmu szybko się zużywa czy nudzi, dlatego z założenia nie mamy oporów przed zmianami. Elastyczność, kreatywność, brak lęku przed restrukturyzacją – to powinien być dziś chleb powszedni. Ponadto, być może za jakiś czas wyjdą na jaw pewne rzeczy, które robimy, a o których na razie nikt nie wie, że kryją się pod nimi The Krasnals. Przyjmujemy tam jeszcze inną osobowość. Mamy trochę zapuszczonych takich haczyków. W ten sposób jesteśmy w jakimś stopniu nieuchwytni i nie dajemy się złapać w sztywne ramy. Nie wiem też, czy zauważyłeś, że podczas naszych wywiadów zawsze mamy nieco inną lub nawet sprzeczną wersję odpowiedzi.
Trochę to schizofreniczne, za każdym razem mówić co innego na ten sam temat.
Nihil novi sub sole…
Gdybyście mieli sprecyzować wasz światopogląd, to jak byście się określili? Czy relatywizacja pojęcia wolność nie jest najlepszą drogą do udławienia się właśnie wolnością?
Dopóki ktoś nas czymś nie wkurzy, jesteśmy tolerancyjni. Nie lubimy natomiast przylepiać się do żadnych skrajności ani fanatycznych idei. Wolność w połączeniu ze zdrowym podejściem do życia jest świetna. Zresztą dziś nie ma innej alternatywy, można liczyć na jakąś wewnętrzną samokontrolę i moralność. Jak wszędzie, gdzie nie ma żadnych granic, następuje rozproszenie i rozpad. Dlatego pilnujemy, aby było ich jak najmniej, ale żeby jednak były.
Osiągacie najwyższe wyniki na aukcjach, ale charytatywnych, bo dajecie najlepsze swoje prace. Dlaczego artyści pokroju Sasnala czy Abakanowicz – w przeciwieństwie do was – na aukcjach charytatywnych wystawiają zwykle poślednie dzieła?
My stwierdziliśmy, że to jest po prostu nie fair. Nie ma dla nas w tym żadnej konkretnej logiki, żeby wkleić się w ten idiotyczny schemat, który stosuje wielu liczących się artystów. Bo jeśli pasuje nam idea, żeby dać coś na aukcję, czyli żeby pomóc dzieciom, a celem aukcji jest, by uzbierać jak najwięcej, czyli ten cel nam odpowiada, to dlaczego mielibyśmy nie dać czegoś, co może zostać wylicytowane za wysoką kwotę? W końcu dla nas to nie problem – farby kosztują niewiele, malowanie zajmuje chwilę, więc o co chodzi? Innym albo nie chce się malować, albo nie chcą wypaść na sknery, które nic nie chcą dać, więc podrzucają coś, na co galeria ich reprezentująca nie ma ochoty.
Czy aukcje charytatywne są jedynym miejscem, gdzie można kupić wasze prace, by nie narazić się na kupno falsa?
Można je też kupić u nas, albo w galerii, z którą w danym czasie współpracujemy. Mail jest podany na naszym blogu (thekrasnals-pl.blogspot.com), zawsze można się przez niego skontaktować i poprosić o potwierdzenie autorstwa. Zastrzeżona nazwa też jest pewną gwarancją, nikt inny nie może się pod nią podszyć.
Stworzyliście cykl obrazów Whielcy Polacy, będący nawiązaniem do cyklu Andy Warhola – Wielcy Żydzi. Namalowaliście m.in. obraz poświęcony mojej osobie i zatytułowaliście go „Gangster Dog”. Wyjaśnijcie to, bo coraz częściej pytają mnie, dla jakiej mafii pracuję…Nihil novi sub sole…
Gdybyście mieli sprecyzować wasz światopogląd, to jak byście się określili? Czy relatywizacja pojęcia wolność nie jest najlepszą drogą do udławienia się właśnie wolnością?
Dopóki ktoś nas czymś nie wkurzy, jesteśmy tolerancyjni. Nie lubimy natomiast przylepiać się do żadnych skrajności ani fanatycznych idei. Wolność w połączeniu ze zdrowym podejściem do życia jest świetna. Zresztą dziś nie ma innej alternatywy, można liczyć na jakąś wewnętrzną samokontrolę i moralność. Jak wszędzie, gdzie nie ma żadnych granic, następuje rozproszenie i rozpad. Dlatego pilnujemy, aby było ich jak najmniej, ale żeby jednak były.
Osiągacie najwyższe wyniki na aukcjach, ale charytatywnych, bo dajecie najlepsze swoje prace. Dlaczego artyści pokroju Sasnala czy Abakanowicz – w przeciwieństwie do was – na aukcjach charytatywnych wystawiają zwykle poślednie dzieła?
My stwierdziliśmy, że to jest po prostu nie fair. Nie ma dla nas w tym żadnej konkretnej logiki, żeby wkleić się w ten idiotyczny schemat, który stosuje wielu liczących się artystów. Bo jeśli pasuje nam idea, żeby dać coś na aukcję, czyli żeby pomóc dzieciom, a celem aukcji jest, by uzbierać jak najwięcej, czyli ten cel nam odpowiada, to dlaczego mielibyśmy nie dać czegoś, co może zostać wylicytowane za wysoką kwotę? W końcu dla nas to nie problem – farby kosztują niewiele, malowanie zajmuje chwilę, więc o co chodzi? Innym albo nie chce się malować, albo nie chcą wypaść na sknery, które nic nie chcą dać, więc podrzucają coś, na co galeria ich reprezentująca nie ma ochoty.
Czy aukcje charytatywne są jedynym miejscem, gdzie można kupić wasze prace, by nie narazić się na kupno falsa?
Można je też kupić u nas, albo w galerii, z którą w danym czasie współpracujemy. Mail jest podany na naszym blogu (thekrasnals-pl.blogspot.com), zawsze można się przez niego skontaktować i poprosić o potwierdzenie autorstwa. Zastrzeżona nazwa też jest pewną gwarancją, nikt inny nie może się pod nią podszyć.
Zanim założyliśmy The Krasnals, rzuciłeś nam się w oczy jako jedyna postać tak zażarcie kąsająca święty twór establishmentu (śmiech).
Na razie szczekam, jeszcze nie kąsam (śmiech)…A kiedy wreszcie pozwolicie mi zdradzić waszą tożsamość? A może Whielki Krasnal ujawni się podczas tegorocznego rozdania Paszportów Polityki?
Nie. Pozostaniemy anonimowi na zawsze. Chyba, że coś albo ktoś nas zdradzi.
Etykiety:
media o The Krasnals
15 grudzień 2009
KSW 12 Pudzianowski vs. Najman 11.12.2009
komentarze na temat Pudziana i piosenki na wejście:
http://kultura.wp.pl/title,Pudzianowski-vs-Najman,wid,11782476,wiadomosc.html

Pudzianowski vs. Najman
The Krasnals. Whielki Krasnal "Dawaj na ring! Zaraz cię zniszczę! Bu! Bu! Bu! Bu! / KSW 12 Pudzianowski vs. Najman 11.12.2009 / z cyklu Whielcy Polacy". 2009. Olej na płycie. 40 x 40 cm

Pudzianowski vs. Najman
The Krasnals. Whielki Krasnal "Dawaj na ring! Zaraz cię zniszczę! Bu! Bu! Bu! Bu! / KSW 12 Pudzianowski vs. Najman 11.12.2009 / z cyklu Whielcy Polacy / cz. II". 2009. Olej na płycie. 50 x 50 cm
Muzyka Pudziana przed walką podczas wchodzenia na ring
Mega cios – 30 ton
Rzuca tobie wyzwanie
Stacza się wśród tysięcy rąk
Wykona swoje zadanie!
Zmiażdży, rozniesie co stanie na drodze
Widze w twoich oczach lęk
Będziesz leżał na podłodze
Boisz się – i w tym SĘK!
ref. x2
Dawaj na ring! Dawaj na ring!
Zaraz cie ZNISZCZĘ! Zaraz cie ZNISZCZĘ!
Bu! Bu! Bu! Bu!
Widzę w twoich oczach strach…
To jest raczej normalne
Miażdżyć – to jest naturalne!
Takich jak TY razy pięć – czy masz CHĘĆ!?
Oto stal i ArcyMoc
Która dzisiaj Cie zmiecie
Kontra, blok, mega CIOS!
Powiedz kto, cię teraz wyniesie!?
ref. x4
Dawaj na ring! Dawaj na ring!
Zaraz cie ZNISZCZĘ! Zaraz cie ZNISZCZĘ!

The Krasnals. Krasnal Bansky "...Now Polish girls prefer Polish guys / Mariusz Pudzianowski / Whielcy Polacy". 2009. Akryl na płycie. 55 x 46 cm
Krasnal Hałabała "Polish girls prefer French guys / Jean Reno / Whielcy Polacy". 2008. Akryl, olej na płótnie. 45 x 55 cm
.
Etykiety:
Pudzian,
Whielcy Polacy
13 grudzień 2009
10 grudzień 2009
wystawa The Krasnals
http://www.artnewmedia.pl/pl/archive/events/26uWmdPgnKTMm4ZrpWVrapGZa5dwbA
http://www.fabryka.waw.pl/repertuar-show83-p1.html#gora

http://www.fabryka.waw.pl/repertuar-show83-p1.html#gora

Etykiety:
nasze akcje
03 grudzień 2009
Pierwsza wystawa The Krasnals w Polsce

Wernisaż oraz aukcja - 16 grudnia o godz. 19.00
Na rzecz Centrum Rehabilitacji, Edukacji I Opieki Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Helenów” w Warszawie – Międzylesiu (http://www.helenow.pl/ )
Skwer - filia Centrum Artystycznego Fabryka Trzciny
Na rzecz Centrum Rehabilitacji, Edukacji I Opieki Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Helenów” w Warszawie – Międzylesiu (http://www.helenow.pl/ )
Skwer - filia Centrum Artystycznego Fabryka Trzciny
ul. Krakowskie Przedmieście 60a
Zapowiedź z tekstem: http://www.fabryka.waw.pl/repertuar-show83-p2.html#gora
NAJLEPSZE ŚWIĘTA U NAS
The Krasnals – Last Supper. Brothers in Arms 2009
2009.12.16-30 - godzina 12:00 - 18:00
16 grudnia zapraszamy wszystkich na imprezę z The Krasnals. Tego dnia nastąpi oficjalny zjazd Krasnali, gdzie będzie można spotkać członków naszego rodu zamieszkałych w najodleglejszych zakątkach globu i nawiązać bezpośredni kontakt.
Czas przedświąteczny jest dla nas zawsze na maksa pracowity, bo pomagamy Świętemu Mikołajowi (Zrobiliśmy jego portret, poznajecie?). Podczas zjazdu chcemy zebrać fundusze dla dzieci z ośrodka „Helenów” - z aukcji podczas wernisażu, na której będą wystawione 3 nasze obrazy. Zachęcamy do licytacji!
A wystawa którą przygotowaliśmy - o tytule „Last Supper / Brothers In Arms 2009” przede wszystkim odnosi się do idei rankingów rocznych, oraz opisywania rzeczywistości ostatniego minionego okresu. 13 płócien o wymiarach 270 x 120 cm jest krasnalowskim rankingiem postaci, które były według nas ważne dla roku 2009. Ciekawostką jest to, że są to obrazy z wystawy w Lille we Francji którą mieliśmy na wiosnę w ramach festiwalu EUROPE XXL, osoby które wówczas były dla nas istotne dla przedstawienia bardziej lokalnych bohaterów z Polski, obecnie zostały wyparte przez inne osobowości, i – niestety przemalowane. U podstaw koncepcji tego cyklu leży również idea cykliczności i transformacji. Z kolejnymi latami jedne postaci będą wymieniane na drugie, na skutek wyprzedaży lub spadku popularności. Będą dochodzić nowe płótna. Jak to zresztą bywa w typowym turbo kapitalizmie. Zachęcamy zatem do zakupów – tym bardziej że na większości obrazów znajdują się już dwie postaci – jedna widoczna, druga zamalowana. Czyli dwa w jednym.
Tak więc np. na miejscu Kuby Banasiaka pojawił się Michael Jackson, Zizka zastąpił Polański z dziewczynką Banksyego, Szymczyka Putin, Sasnala Madonna. Niektórzy pozostali, z pewnymi dodatkami, jak Kaczyński z solenizantką lalką Barbie. Jest też Angelina Jolie – pierwsze miejsce na liście celebrities 2009 głównie za sprawą działalności charytatywnej – u nas w roli Lary Croft na krzyżu Gilberta & George’a z tegorocznej wystawy „Church of England”. Produkcja włoska to popiersie Berlusconiego z Cicioliną według Jeffa Koonsa z aureolą z cipek Gomulickiego. Pojawił się też autoportret Whielkiego Krasnala jako Niepełnosprawny Święty Mikołaj pędzący z pełnym worem prezentów pod chujinkę 2 (przebrał się za niego jeden ze znanych niepełnosprawnych bohaterów).
Przy czym królem całego cyklu, który w tym roku dokonał Ostatniej Wieczerzy, został oczywiście Michael Jackson. To również w hołdzie dla niego, dla króla kiczu i popu, nasz nowy cykl propaguje wartości jak altruizm, szerzenie miłości, charytatywność, podpierane przez patetyzm, bałwochwalstwo, wielki format obrazów.
Oto dla przykładu kilku bohaterów najnowszych obrazów:
Michael Jackson – jego postać pokryła wizerunek Kuby Banasiaka Krytykanta, którego twarz jest niestety nikomu nie znana. Obraz jest maksymalnie patetyczny. Efekt kiczu wzmaga biała gołębica, przez którą Michael zostaje niespodziewanie za przeproszeniem obesrany. Jest to element który burzy wyimaginowany idealizm i wprowadza realizm z który doskwierał królowi popu na co dzień i z którym nie mógł sobie poradzić.
Madonna królowa popu, odbywająca swoje kolejne tournee w tym roku, przyćmiła postać Wilhelma Sasnala (być może ktoś będzie miał okazję odkryć go pod promieniami rentgena czy innych urządzeń). Wykonana w stylu street artowym, w sumie ponad 10 osób dodawało swoje komentarze wokół jej wizerunku. Obraz ten podejmuje temat kontaktu gwiazdy z masami, specyfiki tego rodzaju związku. Madonna przekazuje swoje prowokacyjne komunikaty szerokiej publiczności, ona natomiast masowo ją komentuje. Czasem bezlitośnie – w stylu „Każdy może robić gówno”.
Barack Obama w Las Vegas - zastąpił ciemnoskórego Simona Mola, czyli w pewien sposób kontynuuje temat mniejszości narodowych. Obraz bije po oczach fosforyzującymi kolorami, wypchany jest po brzegi błyszczącymi motywami z Las Vegas. Obecny prezydent Ameryki to najprawdopodobniej najbardziej medialna i kontrowersyjna gwiazda tego roku – laureat Nagrody Nobla który wysyła kolejnych żołnierzy na wojnę. W sposób kontrowersyjny a zarazem typowy dla tego kraju promuje Amerykę przez pryzmat rozrywki rodem z Las Vegas i słynnej nikomu nie znanej strefy 51. Ikonki bomb atomowych ozdabiają dyskretnie jego przyłbicę, a nad wszystkim dominuje jakby nie było zieleń amerykańskiego dolara. Do tego wszystkiego nawinęła nam się w odpowiednim momencie afera hazardowa w Polsce.
Kolejny bohater to Roman Polański, który świetnie się wpasował w strój Slavoja Zizka. Towarzyszy mu jak się domyślacie dziewczynka – ale jaka! Cudowne różowe dziecko z balonikiem znane wszystkim z graffiti Banksy’ego.
Bernard Madoff narobił w ostatnim czasie sporo zamieszania, utożsamia się go z ulubionym w tym roku słowem „Kryzys”, dlatego Łukasz Gorczyca musiał ustąpić mu miejsca.
Dobrze się ma natomiast Kaczyński, który nie dość że nie zszedł ze sceny, to jeszcze przybyło mu nie byle jakie towarzystwo – lalek Barbie, tegorocznych solenizantek świętujących swe 50-te urodziny. Obraz ten jest po prostu polską kartką urodzinową dla Barbie.
Na scenie pojawił się Brad Pitt w tegorocznej roli amerykańskiego przywódcy komandosów żydowskich z popartowskiego kolażu Tarantino „Bękarty wojny”. Widz nigdy nie jest pewny granic zła i dobra. Problem zła pozostaje nierozwiązany. W filmach Tarantino obowiązuje zasada: wszystko jest możliwe, nawet jeśli jest nieprawdopodobne czy wręcz bezsensowne. Dlatego nasz wizerunek Brada Pitta – Lt. Aldo Raine’a to przede wszystkim atrakcyjny wizualnie obraz w klimacie pop artu. Najprawdopodobniej przyciąga nas ulubiona przez Tarantino metoda inwersji. Nasz tegoroczny cykl obrazów „Inglorious Basterds” jest kontynuacją gry z filmu, ale w obszarze bieżącej, aktualnej rzeczywistości.
Nazista Uklański i komunista Sierakowski pozostali niemal nietknięci, gdyż są po prostu świetnie namalowanymi obrazami. (Choć nie zupełnie, gdyż jak się ostatnio okazało - Uklański z Nazistami znów pojawił się na scenie i to z naszym udziałem na wystawie Pop Life w Tate Modern).
Pokazujemy tu kilka fragmentów obrazów na zachętę, w całości do obejrzenia na razie jedynie na żywo na wystawie! Po jej zakończeniu dopiero umieścimy pełną dokumentację i opis.
A! I jeszcze będzie premiera naszego filmu „Wielkie żarcie” – w czterech rozdziałach:
Charter 1 – „Macedonian night In Ohrid”
Chapter 2 – “Heaven”
Chapter 3 – “Revenge”
Chapter 4 – “Big watermelon”
Zdjęcia pochodzą z naszych nagrań na Bałkanach. Film nawiązuje do skrajnych obliczy konsumpcji – pojęcia szczególnie nabrzmiałego w okresie Świąt. Jest śmieszny, wesoły, egzotyczny, bardzo wzruszający i obrzydliwy.
NAJLEPSZE ŚWIĘTA U NAS
The Krasnals – Last Supper. Brothers in Arms 2009
2009.12.16-30 - godzina 12:00 - 18:00
16 grudnia zapraszamy wszystkich na imprezę z The Krasnals. Tego dnia nastąpi oficjalny zjazd Krasnali, gdzie będzie można spotkać członków naszego rodu zamieszkałych w najodleglejszych zakątkach globu i nawiązać bezpośredni kontakt.
Czas przedświąteczny jest dla nas zawsze na maksa pracowity, bo pomagamy Świętemu Mikołajowi (Zrobiliśmy jego portret, poznajecie?). Podczas zjazdu chcemy zebrać fundusze dla dzieci z ośrodka „Helenów” - z aukcji podczas wernisażu, na której będą wystawione 3 nasze obrazy. Zachęcamy do licytacji!
A wystawa którą przygotowaliśmy - o tytule „Last Supper / Brothers In Arms 2009” przede wszystkim odnosi się do idei rankingów rocznych, oraz opisywania rzeczywistości ostatniego minionego okresu. 13 płócien o wymiarach 270 x 120 cm jest krasnalowskim rankingiem postaci, które były według nas ważne dla roku 2009. Ciekawostką jest to, że są to obrazy z wystawy w Lille we Francji którą mieliśmy na wiosnę w ramach festiwalu EUROPE XXL, osoby które wówczas były dla nas istotne dla przedstawienia bardziej lokalnych bohaterów z Polski, obecnie zostały wyparte przez inne osobowości, i – niestety przemalowane. U podstaw koncepcji tego cyklu leży również idea cykliczności i transformacji. Z kolejnymi latami jedne postaci będą wymieniane na drugie, na skutek wyprzedaży lub spadku popularności. Będą dochodzić nowe płótna. Jak to zresztą bywa w typowym turbo kapitalizmie. Zachęcamy zatem do zakupów – tym bardziej że na większości obrazów znajdują się już dwie postaci – jedna widoczna, druga zamalowana. Czyli dwa w jednym.
Tak więc np. na miejscu Kuby Banasiaka pojawił się Michael Jackson, Zizka zastąpił Polański z dziewczynką Banksyego, Szymczyka Putin, Sasnala Madonna. Niektórzy pozostali, z pewnymi dodatkami, jak Kaczyński z solenizantką lalką Barbie. Jest też Angelina Jolie – pierwsze miejsce na liście celebrities 2009 głównie za sprawą działalności charytatywnej – u nas w roli Lary Croft na krzyżu Gilberta & George’a z tegorocznej wystawy „Church of England”. Produkcja włoska to popiersie Berlusconiego z Cicioliną według Jeffa Koonsa z aureolą z cipek Gomulickiego. Pojawił się też autoportret Whielkiego Krasnala jako Niepełnosprawny Święty Mikołaj pędzący z pełnym worem prezentów pod chujinkę 2 (przebrał się za niego jeden ze znanych niepełnosprawnych bohaterów).
Przy czym królem całego cyklu, który w tym roku dokonał Ostatniej Wieczerzy, został oczywiście Michael Jackson. To również w hołdzie dla niego, dla króla kiczu i popu, nasz nowy cykl propaguje wartości jak altruizm, szerzenie miłości, charytatywność, podpierane przez patetyzm, bałwochwalstwo, wielki format obrazów.
Oto dla przykładu kilku bohaterów najnowszych obrazów:
Michael Jackson – jego postać pokryła wizerunek Kuby Banasiaka Krytykanta, którego twarz jest niestety nikomu nie znana. Obraz jest maksymalnie patetyczny. Efekt kiczu wzmaga biała gołębica, przez którą Michael zostaje niespodziewanie za przeproszeniem obesrany. Jest to element który burzy wyimaginowany idealizm i wprowadza realizm z który doskwierał królowi popu na co dzień i z którym nie mógł sobie poradzić.
Madonna królowa popu, odbywająca swoje kolejne tournee w tym roku, przyćmiła postać Wilhelma Sasnala (być może ktoś będzie miał okazję odkryć go pod promieniami rentgena czy innych urządzeń). Wykonana w stylu street artowym, w sumie ponad 10 osób dodawało swoje komentarze wokół jej wizerunku. Obraz ten podejmuje temat kontaktu gwiazdy z masami, specyfiki tego rodzaju związku. Madonna przekazuje swoje prowokacyjne komunikaty szerokiej publiczności, ona natomiast masowo ją komentuje. Czasem bezlitośnie – w stylu „Każdy może robić gówno”.
Barack Obama w Las Vegas - zastąpił ciemnoskórego Simona Mola, czyli w pewien sposób kontynuuje temat mniejszości narodowych. Obraz bije po oczach fosforyzującymi kolorami, wypchany jest po brzegi błyszczącymi motywami z Las Vegas. Obecny prezydent Ameryki to najprawdopodobniej najbardziej medialna i kontrowersyjna gwiazda tego roku – laureat Nagrody Nobla który wysyła kolejnych żołnierzy na wojnę. W sposób kontrowersyjny a zarazem typowy dla tego kraju promuje Amerykę przez pryzmat rozrywki rodem z Las Vegas i słynnej nikomu nie znanej strefy 51. Ikonki bomb atomowych ozdabiają dyskretnie jego przyłbicę, a nad wszystkim dominuje jakby nie było zieleń amerykańskiego dolara. Do tego wszystkiego nawinęła nam się w odpowiednim momencie afera hazardowa w Polsce.
Kolejny bohater to Roman Polański, który świetnie się wpasował w strój Slavoja Zizka. Towarzyszy mu jak się domyślacie dziewczynka – ale jaka! Cudowne różowe dziecko z balonikiem znane wszystkim z graffiti Banksy’ego.
Bernard Madoff narobił w ostatnim czasie sporo zamieszania, utożsamia się go z ulubionym w tym roku słowem „Kryzys”, dlatego Łukasz Gorczyca musiał ustąpić mu miejsca.
Dobrze się ma natomiast Kaczyński, który nie dość że nie zszedł ze sceny, to jeszcze przybyło mu nie byle jakie towarzystwo – lalek Barbie, tegorocznych solenizantek świętujących swe 50-te urodziny. Obraz ten jest po prostu polską kartką urodzinową dla Barbie.
Na scenie pojawił się Brad Pitt w tegorocznej roli amerykańskiego przywódcy komandosów żydowskich z popartowskiego kolażu Tarantino „Bękarty wojny”. Widz nigdy nie jest pewny granic zła i dobra. Problem zła pozostaje nierozwiązany. W filmach Tarantino obowiązuje zasada: wszystko jest możliwe, nawet jeśli jest nieprawdopodobne czy wręcz bezsensowne. Dlatego nasz wizerunek Brada Pitta – Lt. Aldo Raine’a to przede wszystkim atrakcyjny wizualnie obraz w klimacie pop artu. Najprawdopodobniej przyciąga nas ulubiona przez Tarantino metoda inwersji. Nasz tegoroczny cykl obrazów „Inglorious Basterds” jest kontynuacją gry z filmu, ale w obszarze bieżącej, aktualnej rzeczywistości.
Nazista Uklański i komunista Sierakowski pozostali niemal nietknięci, gdyż są po prostu świetnie namalowanymi obrazami. (Choć nie zupełnie, gdyż jak się ostatnio okazało - Uklański z Nazistami znów pojawił się na scenie i to z naszym udziałem na wystawie Pop Life w Tate Modern).
Pokazujemy tu kilka fragmentów obrazów na zachętę, w całości do obejrzenia na razie jedynie na żywo na wystawie! Po jej zakończeniu dopiero umieścimy pełną dokumentację i opis.
A! I jeszcze będzie premiera naszego filmu „Wielkie żarcie” – w czterech rozdziałach:
Charter 1 – „Macedonian night In Ohrid”
Chapter 2 – “Heaven”
Chapter 3 – “Revenge”
Chapter 4 – “Big watermelon”
Zdjęcia pochodzą z naszych nagrań na Bałkanach. Film nawiązuje do skrajnych obliczy konsumpcji – pojęcia szczególnie nabrzmiałego w okresie Świąt. Jest śmieszny, wesoły, egzotyczny, bardzo wzruszający i obrzydliwy.
Etykiety:
nasze akcje,
Obama,
pop - art,
Whielcy Polacy
28 listopad 2009
Kontrowersje wokół obrazu Whielkiego Krasnala użytego przez Uklańskiego na wystawie Pop Life w Tate Modern
.
Krasnale w Tate:
http://www.tvp.info/informacje/kultura/krasnale-w-londynskim-tate
http://www.sfora.pl/Krasnale-z-Polski-podbijaja-Londyn-a14358
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7315003,The_Krasnals_w_Tate_Modern__Dzieki_Uklanskiemu.html

Whielki Krasnal "Polska - Biało-Czerwoni, Ole! / Piotr Uklański / z cyklu Whielcy Polacy". 2008. Olej na płótnie. 50 x 70 cm

Tate Modern "Pop Life" Uklanski The Krasnals
Okazuje się, że pierwszy obraz The Krasnals, w połowie 2008 roku, zakupił Piotr Uklański.
Sprzedaliśmy go ponad rok temu i teraz wyszło na jaw, że kupił go Uklański i udekorował nim swoją ekspozycję w ramach wystawy Pop Life w Tate!
Do tego chcąc nie chcąc nie mogło się obejść bez naszego udziału w Polskim Roku w Londynie!
Krasnale w Tate:
http://www.tvp.info/informacje/kultura/krasnale-w-londynskim-tate
http://www.sfora.pl/Krasnale-z-Polski-podbijaja-Londyn-a14358
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7315003,The_Krasnals_w_Tate_Modern__Dzieki_Uklanskiemu.html

Whielki Krasnal "Polska - Biało-Czerwoni, Ole! / Piotr Uklański / z cyklu Whielcy Polacy". 2008. Olej na płótnie. 50 x 70 cm
Dostaliśmy śmieszną wiadomość od jednego z fanów wraz z załączonym zdjęciem, iż nasz obraz wisi w Tate! A do tego jest częścią instalacji Uklańskiego i stanowi fragment jego pracy. (dziękujemy za informację, gdyby nie ona moglibyśmy wcale się o tym nie dowiedzieć, autor instalacji mógł nas łaskawie przynajmniej powiadomić)

Tate Modern "Pop Life" Uklanski The Krasnals
Okazuje się, że pierwszy obraz The Krasnals, w połowie 2008 roku, zakupił Piotr Uklański.
Sprzedaliśmy go ponad rok temu i teraz wyszło na jaw, że kupił go Uklański i udekorował nim swoją ekspozycję w ramach wystawy Pop Life w Tate!
A to fragment maila:
Byłem ostatnio w Londynie na wystawie w Tate i widziałem obraz Whielkiego Krasnala w zestawie, który wisial na ścianie pod nazwiskiem Uklański. Czy zdradziliście swoje przekonania i pracujecie teraz z tym miernotą, czy on podrobił wasz obraz? Pewnie podrobił, bo wszystkiego można się po nim spodziewać.
Nie podrobił, ale kupił. Dlaczego potajemnie? Obawiał się tak bliskiego kontaktu z Krasnalami? Z drugiej strony nie mógł się oprzeć, gdyż to najprawdopodobniej najlepszy portret jego osoby. Ale burdel! Sam nie byłby w stanie zrobić sobie autoportretu!
Ciekawi nas natomiast, czy umieścił w opisie informację, ze to praca naszego, a nie jego autorstwa? Ostatnio pojawił się post na artbazaarze dotyczący podobnej sprawy (Kontrowersje wokół obrazu "Paris Bar" Martina Kippenbergera) - coraz częściej pojawiających się w sztuce współczesnej niejasności związanych z pytaniem kto jest autorem pracy. Nasza historia od kuchni wygląda tak, ze mniej więcej rok temu sprzedaliśmy wykonany przez Whielkiego Krasnala portret Uklańskiego "Polska - Biało-Czerwoni, Ole! / Piotr Uklański" niejakiej Perełce. Obraz jest sygnowany z tyłu, a nabywca otrzymał certyfikat autentyczności. W dobie fabryk sztuki podpisywanie swoim nazwiskiem prac wykonanych przez inne osoby to normalna praktyka, jednak nasz obraz nie był malowany na zlecenie, ani sprzedany wraz z umową o pozbyciu się praw autorskich. Takze co do jego autorstwa nie ma wątpliwości.
Czyli generalnie, pomijając powyższe wątpliwości, jeśli to prawda, mamy kolejną ciekawostkę w naszym życiorysie. Bierzemy udział w wystawie Pop Life w Tate Modern razem z Andy Warholem, Damienem Hirstem, Jeffem Koonsem, Takashi Murakami, Keithem Haringiem, Martinem Kippenberger, Richardem Prince, Pruit Early, Andrea Fraser, Maurizzio Catellanem, Reena Spaulings, YBA i innymi.
Do tego chcąc nie chcąc nie mogło się obejść bez naszego udziału w Polskim Roku w Londynie!
Zapraszamy do 17 stycznia - kolejny raz nasz obraz do obejrzenia na zywo!
POP LIFE
Art in a Material World
Tate Modern 1 October 2009 – 17 January 2010
http://www.tate.org.uk/modern/exhibitions/poplife/
.http://www.tate.org.uk/modern/exhibitions/poplife/
Etykiety:
media o The Krasnals,
Piotr Uklański
Subskrybuj:
Posty (Atom)










